NoNameIn.Net

Autoagresja - Jak sie wyspowiadac???

Adamigo1 - Czw 25 Paź, 2007
Temat postu: Jak sie wyspowiadac???
Witajcie, jestem nowy na tym forum. Mam na imię Adam i mam 14 lat :shock: :shock: . No więc sprawa plega na tym, ze nie wiem jak ma sie wyspowiadac z tego ze sie tnę. W rachunku sumienia jest pytanie "Czy nie dbales o swoje zdrowie", to mam powiedziec ze "nie dbalem o zdrowie"?? I jak mam powiedziec ze nie kochalem boga?? Odpowiedzcie, blagam :)


Pozdrawiam, Adam

katka - Czw 25 Paź, 2007

Trochę dziwny post. to jak się wyspowiadasz to twoja indywidualna sprawa.Powinieneś powiedzieć księdzu, że był czas gdzie nie kochałeś boga. Według mnie wcale nie musisz księdzu mówić ze się tniesz,,,,,,,,,ale jeśli chcesz to musisz sam wiedzieć jak to zrobić.
Time_Witch - Czw 25 Paź, 2007

Jeśli nie żałujesz szczerze i nie postanowisz poprawy szczerze to nie ma sensu się z tego spowiadać.
Czarny Wiatr - Czw 25 Paź, 2007

Oczywiście że jest.

Bo jest strach przed powiedzeniem.
I krycie.
I unikanie.

Do czego to prowadzi, mówić chyba nie trzeba.



Jeśli jesteś wierzący, to spowiedź powinna pójść ci naturalnie. Po prostu mówisz, co masz na sercu. Własnymi słowami, żeby kapłan zrozumiał. Bóg rozumie bez nich.
Jeśli nie jesteś wierzący, uwierz. To najpierw. ( A to długa i trudna sprawa. )

szukam nienazwanego - Czw 25 Paź, 2007

Czarny Wiatr ma rację: najgorszym twoim przeciwnikiem jest strach. to znim walczsz nie z czym innym. jednak pomimo wszystko pamiętaj: to w tobie musi się obudzić pragnienie by o tym wszystkim powiedzieć.

zatajając to sprawiasz że cała spowiedź jest bezsensowna... więc po co do niej iść...

Floyt - Pią 26 Paź, 2007

Ja bym pewnie powiedzial "po co chcesz sie spowiadac ?"
Ale to Twoja wiara...

Potem bym zaptytal "Co ma Ciecie się, do milosci do boga?"
Wg mnie to 2 rozne sprawy.

A odpowiadajac na pytanie...

Powiedz ze miales chwile slabosci, i poprostu samookaleczyles sie.
Jednak nie licz, na wieksze zrozumienie w drewnianej budce.
Mniejsza o slowa... kaplan to tez czlowiek. Postaraj sie wytlumaczyc co, jak, i dlaczego.

A bog... bogiem...
Dla niego spowiedz nie potrzebna. I tak wie.

Czarny Wiatr - Pią 26 Paź, 2007

Floyt napisał/a:
Potem bym zaptytal "Co ma Ciecie się, do milosci do boga?"

Floyt napisał/a:
A bog... bogiem...
Dla niego spowiedz nie potrzebna. I tak wie.


Posłużyłbym się przykładem przyjaciela. Przyjaciel może wiedzieć, że się tniemy. I dopóki nie zgodzimy się na jego pomoc (nawet nie prosząc, nawet niekoniecznie chcąc całym sercem - bo autoagresywne często nie chce pomocy), to będzie wiedział, i będzie patrzył, jak umieramy.
Będzie stał nad naszymi zwłokami we krwi, i tyle będzie z przyjaźni.

Gorzej raczej jest z kapłanami, którzy przez pryzmat swoich poglądów mogą odebrać "źle" niektóre rzeczy.

Floyt - Pią 26 Paź, 2007

To juz jest dylemat, czy nasz przyjaciel powinien nam pomagac pomimo wszytko i na sile, czy uszanowac ze tej pomocy nie chcemy. i czy tym przyjacielem jest, jezeli nie pomoze.
Tyle ze tutaj bedziemy wchodzic na to kto w co wierzy... i dyskutowac o religii...
Tylko po co...

Nie wiem tylko czy patrzenie (mowie juz o katolicyzmie) na boga jak na przyjaciela, jest dobrym wyjsciem.
W tej religii mowi sie raczej o ojcu niz o przyjacielu.
A jak chodzi o mnie to mysle ze bog nam pomoze czy sie z tego wyspowiadamy... czy nie...
Cytat:
Gorzej raczej jest z kapłanami, którzy przez pryzmat swoich poglądów mogą odebrać "źle" niektóre rzeczy.

Tak w zasadzie chcialem tylko napisac ze tych kaplanow ktorzy wysluchaja i zrozumieja, jest naprawde niewiele. a szkoda.
A tych patrzacych przez pryzmaty nie brakuje... niestety.

mucha - Sro 31 Paź, 2007

Adamigo1 - czujesz potrzebe spowiedzi z cięcia - dlaczego?
tzn, co ci da ta spowiedz?

czy to dla ciebie jakies zmazanie tego faktu? - pan w drewnianej budce (o niesamowitej mocy odpuszczania i oceniania innych, chociaz ten pan jest z takich samych komorek jak ty) ci odpuscil i po spowiedzi mowisz sobie "no - juz wszystko ok, bylo - nie ma",
czy moze boisz sie piekla?

a moze w jakis sposob to ma dla ciebie jakies glebsze znaczenie?
tylko to wlasnie by mi nie pasowalo, bo jesli ktos upatruje w spowiedzi cos glebszego, to naprawde nie przejmuje sie w ktorym miejscu formulki umiescic grzech o cieciu :roll:

jesli spowiedz wyplywa z serca, z duszy - czy wtedy wazne jest ustawienie slow w tej spowiedzi, wazne sa w niej bledy stylistyczne ?!?

desrosiersowa - Sro 31 Paź, 2007

Ja kiedyś odbyłam rozmowę z księdzem na ten temat i zapytałam go właśnie o to jak mam sie spowiadać. On mi powiedział, że szczerość to podstawa. Jeśli zataję jakiś grzech świadomie to spowiedź przed bogiem i tak nie będzie ważna, wiec z tego wynika, że nie można owijać w bawełnę i najlepiej powiedzieć to po prostu... Szkodziłem sobie na zdrowiu po przez celowe okaleczanie. Ja nie potrafię sie do tego przyznać i już od jakiegoś dłuższego czasu nie przystępuje do spowiedzi :/
nowy - Nie 25 Lis, 2007

Nie obwiniaj siebie z tego ze to robisz, jesli czujesz potrzebe powiezenia o tym ksiezu to powiez ale odpowiez lub reakcja moze byc rozna w zaleznosci czy trafisz na madrego?niemdrgo ksiedza.

Sprobuj si zatanowic co cie pcha do tego zeby robic sobie krzywde?

Moze poszukasz pomocy psychologicznej?

anka - Czw 04 Wrz, 2008

Pierwszy raz pocięłam się w liceum, 14 lat temu. Przez pewien czas nie ciełam sie wcale. Od 2 lat mogę mówić o nawrocie. Mam stałego spowiednika. To jedna z 5 osób które wiedzą co robię. Jest wyrozumiały, ale co najważnijsze zawsze pokazuje mi Boga jako tego, który przebacza i kocha, nawet gdy dziecko nienawidzi samego siebie.
Jak to wyrażam przy spowiedzi? Tak jak mówiono wyżej - nie ważne jak to ujmujesz, ja mówię wprost: pocięłam się, pokaleczyłam. Mówię czy walczyłam z tym. (To ważne gdyż samookaleczanie może być ujmowane w kategoriach nałogu, a to zmniejsza cięzar grzechu bo czlowiek nie jest w pełni wolny i świadomy tego co robi. Liczy się odczucie, tak jak np. u alkoholika.)
A po co? Bo według tego w co wierzę jestesmy świątynią Ducha Św. Nasze ciało jest nam dane, jest święte. I nie mamy prawa siebie niszczyć. A drugi spowiedz to umocnienie w walce bo dotyka cię Chrystus, a w Komunii przychodzi do ciebi Żywy. Przez 15 około 10-15 jesteś tabernakulum. Nie warto?

anka - Czw 04 Wrz, 2008

ma sens jeśli w sercu pragnie się zmiany. Czasami nie mamy po prostu siły żeby z tym skończyć. I tu przychodzi z mocą Chrystus. Dobrze jest gdy ks. zrozumie po ludzku wesprze, ale to nie jest najważniejsze. Jesli raz nie przypasował trzeba szukać innego. Poza tym nie interesuje mnie jakie prowadzi życie poza konfesjonałem, Choć ma to na pewno elementy zachęcające jak również może niektórych odpychać. Chodzi mi o to żeby każdy zajął sie swoim sumieniem i swoim sercem.
Jeśli kapłan widzi skruchę i chęć skonczenia z autagresją ( choć to długa droga do wyzwolenia) nie ma podstawy nie udzielić rozgrzeszenia. Byłoby to niezgodne z nauką kościoła. Zresztą jesli ktoś kłamie przy spowiedzi, to spowiedz jest nieważna sakramentalnie i popełnia grzech.

Hyde - Czw 04 Wrz, 2008

jak coś, to ten post wyżej jest odnośnie mojego, który skasowałam :wink:
napisałam w nim, czy ma sens spowiedź z cięcia się, jak ktoś dalej to robi po otrzymaniu rozgrzeszenia.

wiesz, anka, jedni idą dla świętego spokoju do spowiedzi, a później hulaj dusza.

odnośnie tego, co napisałaś wcześniej. wyspowiadałaś się. chcesz się czuć jak prawdziwa katoliczka. a co z twoją chęcią pocięcia się? jak z nią walczysz? myśląc, że jesteś kimś dla Pana B. ? pomaga ci to w codziennej walce?
jak długo jesteś wierząca?

Gość - Czw 04 Wrz, 2008

Zaraz, zaraz...
To tak, jakby chory na sepse spowiadal sie z tego, ze jest chory.
To tak, jakby osoba ze schizofrenia spowiadala sie z tego, ze zapadla na schizofrenie wlasnie.

Gość - Czw 04 Wrz, 2008

choroby tego typu, które wymieniasz różnią się od autoagresji tym, iż sam gościu nie masz na nie wpływu. a żyletkę to ty bierzesz w łapkę i się kaleczysz. z zarazkami ci to nie przychodzi. chyba, że jest jakaś nowa choroba zakaźna, która steruje twoją ręką i każe ci się ciąć.
Hyde - Czw 04 Wrz, 2008

Anonymous napisał/a:
choroby tego typu, które wymieniasz różnią się od autoagresji tym, iż sam gościu nie masz na nie wpływu. a żyletkę to ty bierzesz w łapkę i się kaleczysz. z zarazkami ci to nie przychodzi. chyba, że jest jakaś nowa choroba zakaźna, która steruje twoją ręką i każe ci się ciąć.


moje :twisted:

anka - Pią 05 Wrz, 2008

Wiesz hyde tu nie chodzi o poczucie sie jak katoliczka. Tu chodzi o swiadomośc obecności Boga.
Faktycznie choroba nie jest grzechem, nie spowiadam sie z choroby, ale kiedyś pierwszy raz wziełam do ręki cyrkiel, żyletkę :cry: . Gdy nie można było powiedzieć o uzależnieniu od tego poczucia kontroli, tego pieczenia, od widoku krwi to była moja decyzja. Pogardziłam wtedy sobą jako czlowiekiem, podeptałam swoją godność (tak to czuję, to moje patrzenie na siebie teraz kiedy nie potrafię nad soba panować jak jakieś zwierzę) Wtedy popeniłam grzech. Dziś niosę jego konsekwencje: blizny i koniecznośc zmagania sie z pokusą. Pytasz jak walcze?
Starłam sie chodzic czesto na eucharystie, Teraz znow mam kryzys ale poza tym
1)mówię męzowi, aby pozwolil mi troche odpocząć, byl cierpliwy jesli zaczynam na niego fukać, gdy zaczyna się drzeć czy go atakować słownie
2) zaczynam prosic Boga o to by zabrał te myśli, pytam Go, wołam DLACZEGO znów się to rozpędza
3) jesli mam siłę łapię za różanieć
4) jesli nie mam siły na modlitwe bo zżera mnie nienawiść (typowe dla Bordeline) wysyłam sms'a do spowiednika zeby sie za mnie pomodlił, albo poprostu wywalam mu cały bunt
5) włączma muzykę
6) wychodze na dwór i biegam
Do tej pory można mówić o tym że jeszcze resztką sił ufam Bogu, i jeszcze oddaje mu swoją walkę.
7) odpuszczam -7a) zapijam zeby zasnąć
7b) zaczynam jezdzic czymkolwiek ostrym po skórze, czasmi wydrapuje skóre paznokciami
7c) zaczynam się ciąć
Od punkt 6 pojawia sie wola złego, motywacja do grzechu, odrzucenie Boga. Grzech to zerwanie z NIm więzi. I to na moje własne życzenie. I ja widze kiedy wygrywa ze mna wolą samookaleczania. Widze jak sie to rozpedza, wiec wiem ze trzeba to przerwac.

Pierwszą moją prawdziwą modlitwe splotłam będąc jeszcze w podstawówce, gdy zaczęłam pragnąć smierć. Gdy zaczełam sie nienawidzieć, gdy pierwszy raz poprosiłam Go żeby mnie zabrał. Gdybym nie była dla niego kimś, nie postawił by na mojej drodze tylu wspaniałych ludzi.Meża, córki, spowiedników, przyjaciół. Gdybym nie była dla niego kimś dawno by mnie nie było. Pozwoliłby na to żeby szatan zwyciężył. Pozwoliłby mi przegrac. A tak.... Jeszcze jestem, pokazuje mi z jakim zaburzeniem mam do czynienia. Dał mi swiadomość ze w mojej rodzinie trzeba zmienić schematy przenoszone z pokolenia na pokolenie. Ze gdyby sie zabila moja córcia nosiłaby pietno tego przez całe życie No dosc na dziś

vilis - Pią 05 Wrz, 2008

Na spowiedzi to się można jedynie zafiksować.....
anka - Pią 05 Wrz, 2008

przykre ze masz takie nieciekawe odczucia jesli chodzi o spowiedz
Gość - Pią 05 Wrz, 2008

Jeśli ktoś się tnie idzie do spowiedzi ,to zamiast rozwiązania problemu będącego powodem cięcia dostajemy dodatkowe poczucie winy ,a że zwykle tnąc się mamy niskie poczucie wartości ,więc istnieje duże prawdopodobieństwo ,że wzmoże to naszą frustrację lub poczucie winy związane z powodem pocięcia się ,przez co zaczniemy się zapętlać w problemie i nic nie rozwiążemy.
Tak ja to widzę i nie chcę nikogo urazić.

vilis - Pią 05 Wrz, 2008

Ta niezbyt składna wypowiedź u góry jest moja.
Niespokojna - Pią 05 Wrz, 2008

Anka to ja:). No więc Vilis , a powiedz mi jak to jest, czy jak nie idziesz do spowiedzi to masz jakieś poczucie winy czy nie? Bo dla mnie ono sie pojawia zawsze, a spowiedz i rozgrzeszenie, jest dla mnie nie dołujące a raczej podnoszące na duchu, bo Bóg przygarnia mnie mimio mojej małości. Bo o jego miłość nie muszę walczyć, nie muszę na nią zasługiwać wystarczy że się do niego przytule. I wyraże tę skruchę: szkoda że sie nie udało, chce próbować dalej pomóż mi.
Gwenhwyvar - Pią 05 Wrz, 2008

Cytat:
bo Bóg przygarnia mnie mimio mojej małości

To z pewnością buduje poczucie własnej wartości.
Cytat:
rozgrzeszenie, jest dla mnie nie dołujące a raczej podnoszące na duchu

Jasne, w końcu wyzbywasz się odpowiedzialności za siebie i swoje działania - jesteś czysta, rozgrzeszona.
Cytat:
mówię męzowi, aby pozwolil mi troche odpocząć, byl cierpliwy jesli zaczynam na niego fukać, gdy zaczyna się drzeć czy go atakować słownie

Mówisz mu by akceptował Twoje krzywdzące wobec niego zachowanie...
Cytat:
zaczynam prosic Boga o to by zabrał te myśli, pytam Go, wołam DLACZEGO znów się to rozpędza

Szukasz przyczyny tam gdzie jej na pewno nie ma...
Cytat:
jesli mam siłę łapię za różanieć

Próbujesz zająć się czymś innym - to akurat dobra metoda, choć skuteczna tylko na krótką metę.
Cytat:
jesli nie mam siły na modlitwe bo zżera mnie nienawiść (typowe dla Bordeline)

Typowe dla wszystkich osób autoagresywnych z tym, że nienawiść może być mniej lub bardziej uświadomiona.
Cytat:
wysyłam sms'a do spowiednika zeby sie za mnie pomodlił

Przerzucasz odpowiedzialność na innych...
Cytat:
albo poprostu wywalam mu cały bunt

Wyrażasz swoją złość - wreszcie skuteczna metoda, szkoda tylko, że to nie Twój spowiednik jest adresatem tej złości.
Cytat:
Od punkt 6 pojawia sie wola złego, motywacja do grzechu, odrzucenie Boga.

Od 6 punktu przybierają na sile objawy Twojej choroby, nagromadzona wściekłość znajduje wreszcie ujście, poprzez krzywdzenie siebie podświadomie próbujesz skrzywdzić kogoś zupełnie innego, kogoś kto skrzywdził Ciebie, kto jest przyczyną tej wielkiej złości.
Cytat:
Gdybym nie była dla niego kimś dawno by mnie nie było. Pozwoliłby na to żeby szatan zwyciężył. Pozwoliłby mi przegrac.

Rozumiem Twoje przywiązanie do wiary, ale dopóki będziesz szukać siły do walki z chorobą gdzieś poza Tobą samą, dopóki będziesz wierzyć, że ktoś (nawet Bóg) musi Ci POZWOLIĆ wygrać tą walkę... to masz marne szanse na zwycięstwo.
Cytat:
Jeszcze jestem, pokazuje mi z jakim zaburzeniem mam do czynienia. Dał mi swiadomość ze w mojej rodzinie trzeba zmienić schematy przenoszone z pokolenia na pokolenie.

A może sama to zauważyłaś (albo z pomocą kogoś bliskiego lub profesjonalisty?), może sama dałaś sobie tą świadomość?

Niespokojna - Sob 06 Wrz, 2008

1)"Jasne, w końcu wyzbywasz się odpowiedzialności za siebie i swoje działania - jesteś czysta, rozgrzeszona."

NIgdy ale to nigdy nie nie wyzbywam się odpowiedzialności za siebie. Sama decyduję co robie i ponoszę z tego tytułu konsekwencje. Jesli w chorobie nieswiadomie zrzucam na kogoś winę to jedno, ale spowiedz to akt woli i swiadomości, i nie ide tam po to by być czysta. Pisalam wcześniej. Chce być znów z Chrystusem

2)"Mówisz mu by akceptował Twoje krzywdzące wobec niego zachowanie..."

Wiesz na czym polega życie z chorą osobą? MIędzy innymi na tym żę poznaje się objawy choroby jej przebieg, żeby móc się przed nią chronić. Mój mąż zadecydował żę będzie ze mną na dobre i złe w chorobie i zdrowiu. Robimy wszystko aby Borderline nie miało przed nami tajemnic. Staramy się chronić wzajemnie. Gdy mówie mu że się zaczyna że zaczynam go nienawidzieć daje mu sygnał że to własnie choroba przejmuje nade mną kontrolę. On się wtedy usuwa. Tak mi to tlumaczy i nie masz prawa dorabiać do tego swojej teorii.Jesli on czuje jesli sumienie podpowiada mu ze tak ma być jesli usatlilismy ze mam go uprzedzać.

3)"Szukasz przyczyny tam gdzie jej na pewno nie ma..."

To fakt przyczyny tam nie ma ale tam bezsilność czlowiek a spotyka się ze zrozumieniem. Tam Bóg mówi wkońcu do mnie przychodzisz, nawet z buntem na ustach ale jestes , teraz moge ci pomóc zrobiles pierwszy krok

4)"Próbujesz zająć się czymś innym - to akurat dobra metoda, choć skuteczna tylko na krótką metę."

To co mam twoim zdaniem robić ciąć sie bo na dłuższą mete nic nie działa. I znów nie masz prawa mówić co jest dla mnie skuteczne a co nie! Zapytano mnie co robię. Odpisuję. NIe robisz tak jak ja, ok masz prawo i nikt tego nie ocenia.

5)"osób autoagresywnych z tym, że nienawiść może być mniej lub bardziej uświadomiona."
No nie wszystkie osoby autagresywne mają takie zaburzenie ze wciagu 5 minut moga kogoś zabić a zaraz potem afirmować. Aczkolwiek masz rację że przejawia się ona u osób autoagresywnych.

6)"Przerzucasz odpowiedzialność na innych..."
Jakie przerzucanie odpowiedzialności?? A może chce poczuć ze nie jestem z tym sama, że jest ktoś kto mnie po ludzku wspiera. Jesli on sie na to godzi to co ci do tego!!!Zresztą masz dalej gdzie "dwóch lub trzech modli sie w imie moje tam Ja jestem" przeanalizuj sobie to.

7) "Wyrażasz swoją złość - wreszcie skuteczna metoda, szkoda tylko, że to nie Twój spowiednik jest adresatem tej złości."

To smieszne gdy łapie cos (rózaniec) który zajmuje moje mysli to to jest złe, ale wyladować sie na kim s innym to dobre? K.... nie rozumiem cie.
Fakt ma pecha że akurat on obrywa, ale to ryzyko ktore podejmuje spowiednik gdy godzi sie kogoś prowadzić (kierownik duchowy)

8) "Od 6 punktu przybierają na sile objawy Twojej choroby, nagromadzona wściekłość znajduje wreszcie ujście, poprzez krzywdzenie siebie podświadomie próbujesz skrzywdzić kogoś zupełnie innego, kogoś kto skrzywdził Ciebie, kto jest przyczyną tej wielkiej złości." tak objawy sie nasilają, ale widząc wczesniej jak sie to rozkrecalo teraz podejmuje decyzje ze nie walcze i tu jest grzech. DECYZJA!!! a nie skutek.

9)"Rozumiem Twoje przywiązanie do wiary, ale dopóki będziesz szukać siły do walki z chorobą gdzieś poza Tobą samą, dopóki będziesz wierzyć, że ktoś (nawet Bóg) musi Ci POZWOLIĆ wygrać tą walkę... to masz marne szanse na zwycięstwo."

Wiesz jesli srodek jest zniszczony to gówno w sobie znajdzie. Dlatego potrzebuje lekarza, który leczy serce mysli, wzbudza poczucie wiary w samego siebie. Daje siły żeby walczyć, ale On jest początkiem . Sama nic nie zdołam I to moje myslenie wieć go nie neguj.

10)"A może sama to zauważyłaś (albo z pomocą kogoś bliskiego lub profesjonalisty?), może sama dałaś sobie tą świadomość?" Może? a może nie? dziękować Jemu nigdy nie zaszkodzi.

Gwenhwyvar - Sob 06 Wrz, 2008

Cytat:
Gdy mówie mu że się zaczyna że zaczynam go nienawidzieć daje mu sygnał że to własnie choroba przejmuje nade mną kontrolę.

Cytat:
teraz podejmuje decyzje ze nie walcze i tu jest grzech. DECYZJA!!!

Hmmm... czyli w relacji z mężem to jest choroba, a w relacji z żyletką decyzja. Trochę to dla mnie nie logiczne - albo choroba usprawiedliwia Cię w obu przypadkach albo w żadnym.
Cytat:
To fakt przyczyny tam nie ma ale tam bezsilność czlowiek a spotyka się ze zrozumieniem.

Tylko, że Ty nie jesteś wcale bezsilna wobec swojej choroby.
Cytat:
No nie wszystkie osoby autagresywne mają takie zaburzenie ze wciagu 5 minut moga kogoś zabić a zaraz potem afirmować.

Borderline jest ciekawym zaburzeniem, trudnym w leczeniu ale nie nieuleczalnym.
Cytat:
A może chce poczuć ze nie jestem z tym sama, że jest ktoś kto mnie po ludzku wspiera.

Co nie zmienia faktu, że to Ty jesteś chora i Ty powinnaś z chorobą walczyć, a nie ktoś inny.
Cytat:
To smieszne gdy łapie cos (rózaniec) który zajmuje moje mysli to to jest złe, ale wyladować sie na kim s innym to dobre? K.... nie rozumiem cie.

Sposobem na uwolnienie się od pewnych uczuć jest ich wyrażenie, a nie wyciszanie czy odwracanie od nich swojej uwagi. Z punktu widzenia walki z chorobą wyrażanie złości jest lepsze od tłumienia jej w sobie i próbowania o niej zapomnieć.
Cytat:
Sama nic nie zdołam I to moje myslenie wieć go nie neguj.

Masz prawo myśleć co chcesz, ale inni nie wyleczą się za Ciebie.
Cytat:
dziękować Jemu nigdy nie zaszkodzi.

Wierzyć w siebie też nie.

Gość - Sob 06 Wrz, 2008

Widzisz chodzi o to że włąsnie jestem bezsilna w tej chorobie. Ani leki ani terapia nie pomagają. Zostaje mi tylko ON.
To że dziele się z innymi swoim problemem dla mnie jest wlasnie nieduszenie tego w sobie i nie oznacza to że z chorobą nie walczę!! To że zajmuje mysli czymś innym nie jest tłumieniem tego w sobie a probą nienakręcania siebie, lub próbą niezranienia kogoś innego. NAwet w chorobie której przejawy daję sie zauważyć podejmuje sie decyzję, one nie mają tak wielkiego cieżaru moralnego jak w przypadku pociecia sie np dla szpanu. Ale jesli to widze i Moge to przerwac to jest to decyzja. Alkoholik tez podejmuje decyzje o piciu. NIE Zrzucam zatem na nikogo odpowiedzialności a juz na pewno nie zaslaniam sie chorobą.
A wiary w siebie uczyśz sie wtedy gdy miedzy inni rozumiesz, widzisz, odczuwasz ze inni kochaja cie beziteresownie i akceptują ciebie takim jakim jestes.

Niespokojna - Sob 06 Wrz, 2008

acha i jeszcze jedno kazdy łapie sie tego co jest dla niego korzystniejsze
alutka2107 - Nie 12 Lip, 2009

to jest sprawa indywidualna.
tak mi sie wydaje.
chodze do spowiedzi.
ale nigdy nie powiedzialam ze sie tne.
'moje cialo, moja twierdza'
jak glosi napis na mojej koszulce.
jednak czy aby na pewno tak?.
pozdrawiam.

Just. - Pią 02 Kwi, 2010

Ja powiedziałam księdzu, że nie dbałam o swoje zdrowie. Nie ytał o nic, w ogóle jakby pominął ten grzech wśród innych. I dobrze. Nie powiedziałabym mu tego wszystkiego, co mówię przyjaciołom, gdy chcą mi pomóc.
Blondyna - Sob 03 Kwi, 2010

Dawno nie byłam u spowiedzi,ponieważ nie chcę spowiadać się z czegoś,co wg mnie grzechem nie jest,a wg Kościoła-tak.
Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga,dlatego grzechem jest szkodzić swojemu życiu i zdrowiu.Pod tę rangę można podciągnąć również wszelkie nadmierne doskonalenie swojego ciała,np drakońskie diety,ćwiczenia,niszczenie włosów poprzez ciągłe stylizacje,nadmierne tatuowanie,kolczykowanie...Autoagresja jest mową duszy,gdy jest mi źle,automatycznie kaleczę ciało.Czyli jak choroba.Nałóg.Jak alkoholizm. Myślę,że autoagresja nie powinna być uznawana za poważny grzech.Robię to świadomie,ale też pod wpływem pewnych reakcji w organizmie.To słabość,Boże,jestem słaby,pomóż mi...
A napiszę jeszcze o istotnej sprawie,chyba mogę,przynajmniej poczytacie sobie.
To najbardziej kontrowersyjne IV przykazanie.Dla przypomnienia-,,nie cudzołóż". Nie jestem za sexem z przypadkowymi osobami,za prostytucją. Ale neguję to,że grzechem są związki przedmałżenskie,w których jest sex. Jeśli kogoś kocham,to chcę mu się oddać. I boli mnie troszkę przyrównywanie tego do zwierzęcego popędu. Bo z miłości,to z miłości,a nie po kilkunastu piwach w dyskotece z nieznajomym. Poza tym,aby sex nam dawał satysfakcję,trzeba jakoś wcześniej się z tym zaznajomić. I tutaj popieram masturbację. Chodzi mi o poznanie reakcji własnego organizmu. Seksualne dopasowanie też jest dosyć ważne. A co,jeśli weżmiemy z kimś ślub. A on okaże się impotentem.Lub bezpłodny. Lub coś jeszcze istotnego. No wg kościoła rozwód,a potem związek i sex z kimś innym,to ciężki grzech.
Więc dlatego mi to nie odpowiada po części.
Jeśli chodzi o moją wiarę,to wierzę.Niedzielne msze-powinno się ich nie opuszczać.Ale też nie powinno chodzić się do kościoła z przymusu,bo taka jest zasada,tylko z potrzeby ducha.
Odbiegłam od tematu,przepraszam,ale chyba nie stało się nic.

Inverna - Pon 05 Kwi, 2010

nie wyspowiadam się
Gość - Pon 05 Kwi, 2010

Gwoli ścisłości: "nie cudzołóż" to VI przykazanie. IV to "Czcij ojca swego i matkę swoją".

:)

Blondyna - Sro 07 Kwi, 2010

O żesz...;D sorry,pomyliłam się;D pamiętałam zę VI,ale literówka się wkradła.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group